facebook
Transfer "last minute" i pierwsza wygrana
2019-02-11 11:43:00

Od początku rozgrywek świetnie dysponowana drużyna Sportmossimo.pl Grabówka II prowadziła w ligowej tabeli I ligi Tarnowskiej Ligi Futsalu Pawłowski Sport. Pierwsza wpadka na przełomie roku nie zwiastowała obniżenia ich formy, ale jednak ta zła dyspozycja dała znać o sobie, przez co nie tylko stracili miejsce na szczycie klasyfikacji, ale także coraz mniejsze szanse na drugie miejsce. Z tego najbardziej niezadowolona jest ekstraklasowa Biała Gwiazda, gdyż ich spadek uzależniony był właśnie od zablokowania awansu przez zespół rezerw Grabówki.

Kluczowym meczem wydaje się być właśnie ta potyczka, z bieżącej 14 kolejki. (B)oca Czemarol szybko uzyskała prowadzenie, a po chwili Karol Janiec, że było już 2-0. Komfortowa sytuacja nie trwała jednak długo, bo swój kunszt zaprezentował Arkadiusz Wajda. Świetnie się zachował pod bramką dwoma sprytnymi strzałami doprowadził do remisu. Za chwilę Dariusz Rajczyk wykończył piękną akcję i role się odwróciły. Teraz (B)oca musiała odrabiać straty, a przychodziło im to z mozołem. W końcu jednak Jarosław Stańczyk znalazł drogę do celu, a bohaterem był Bartłomiej Ogiela, który po raz drugi zdołał umieścił piłkę w siatce i zapewnił swojej drużynie bardzo ważne zwycięstwo. Wprawdzie stracili fotel lidera, ale umocnili się na drugiej pozycji, która gwarantuje im powrót do Ekstraklasy. Na pierwsze miejsce awansowała Dąbrovia, która w tym dniu rozgrywała dwa mecze i obydwa wygrała bez straty gola. O ile mecz z Alex Team Radłów był formą przetarcia i trzynaście goli to formalność, o tyle konfrontacja z zVami.tv miała zdecydowanie większy ciężar gatunkowy. Porażka bowiem dawałaby im tylko trzecie miejsce i kiepską sytuację w ostatnich meczach. Teraz jednak to oni są na szczycie, a doprowadził do tego Dawid Lizak, który wykorzystał dwa błędy rywala i pozwolił na kontrolowanie gry swojej drużynie. Wynik ustalił Marcin Miodowski i dąbrowianie po raz pierwszy zasiedli w fotelu lidera, który poniekąd wróżony był im od początku zmagań. Oprócz wspomnianych strzelców na listę w pierwszym meczu trafili: Paweł Lubera, Michał Cielczyk, Norbert Stachura i Marek Krzak. Zawirowania w górnej części tabeli od tej pory wydają się być już coraz bardziej ustabilizowane, ale za to zaczyna się ostra batalia w tych dolnych rejonach. Nikt się chyba nie spodziewał, że niemal pogodzona ze spadkiem Crvena Zvezda zdoła się w końcu przełamać. Pomógł w tym na pewno transfer "last minute", gdyż problemy kadrowe sprawiły, że byli już bardzo blisko oddania meczu walkowerem z Topicar II Złomowanie Pojazdów. Ostatecznie udało się jednak namówić sędziującego w tym dniu Pawła Klimka (zdj), który był tym brakującym ogniwem. Jak się okazało później, był strzał w dziesiątkę, bo był jednym z bohaterów, a popisał się nie tylko asystą do pustej bramki, ale także piękną bramką. Był to strzał na ... 4-0! Wtedy dopiero Topicar zaczął szaleńczo szukać okazji do zdobycia goli lecz tylko Tomasz Mikoś skutecznie wykończył jedną z akcji. Za chwilę jednak Łukasz Tybor oraz Tomasz Sikorski po raz drugi cieszyli się ze zdobyczy bramkowej. Wcześniej także Jacek Surowiczko zdobył gola, co łącznie dało im sześć goli i pierwszą wygraną w sezonie. Po tym olbrzymim zaskoczeniu odżywają nadzieje na utrzymanie, a najważniejszym dla nich pojedynkiem była potyczka sąsiadów. Nieco sfrustrowany swoim pierwszym występem Alex Team Radłów musiał stawić czoła Polmarkowi Victoria Wola Rzędzińska, który miał do nich jeden punkt straty. Przez bardzo długi czas utrzymywał się wynik bezbramkowy, co zwiastowało, że o wyniku może przesądzić jedna bramka. Ta w końcu padła, a akcję wykończył Jakub Mordyl. Za chwilę jednak było 1-1, po strzale Dominika Gąsawskiego i znów ten wynik zadowalał Alex. Ostatni minuty były już jednak zabójcze, a nie po raz pierwszy w roli głównej wystąpił Patryk Mróz. Jego trzy gole całkowicie dobiły rywala, a Karol Witek i Michał Bryndal zdołali powiększyć przewagę do sześciu trafień. Z ulgą może odetchnąć Westovia II Cerber, która przez chwilę była nawet zagrożona spadkiem, ale dotychczasowe rozstrzygnięcia i poprawa gry daje im już komfortową sytuację. Tym bardziej, że w meczu z Kwiatami Pawęzów zagrali niezłe spotkanie, choć zaciętości nie brakowało. W pierwszej części gry wyszli na prowadzenie, by na przerwę schodzić z wynikiem 1-1. Dopiero zmiana stron dała im rozstrzygnięcie, a skuteczną akcję wykończył Paweł Kasprzyk. Niewątpliwie dobry występ zaliczył jego kolega Łukasz Wójcik, który skompletował hattricka. Po drugiej stronie oblicze meczu próbował zmienić Mateusz Ludwa, lecz zdobył "tylko" dwa gole, co okazało się niewystarczające w tym dniu.



« Powrót

Terminarz rozgrywek futsalu Tarnów